Związek Literatów Polskich


    Związek Literatów Polskich powstał w roku 1920 z inicjatywy Stefana Żeromskiego jako Związek Zawodowy Literatów Polskich i doprowadził w 1926 r. do uchwalenia przez Sejm RP ustawy o prawie autorskim, oraz opiece materialnej nad członkami ZZLP i ich rodzinami. W PRL-u Związek przekształcono w 1949 r. z organizacji zawodowej w stowarzyszenie twórcze, z którym władza ludowa miała zawsze kłopoty, ponieważ wewnątrz ZLP istniały dwie, ścierające się z sobą grupy: posłuszna „naszej partii” i przeciwstawiająca się jej nakazom, ograniczeniom swobód twórczych i podporządkowaniu pisarzy rygorom realizmu socjalistycznego. Te gesty oporu miały szeroki rezonans społeczny i dlatego szefowie PZPR-u usiłowali je minimalizować i zagłuszać, krnąbrnym pisarzom utrudniać publikację książek, a literackich sługusów nagradzać wysokimi nakładami ich utworów, paszportami, talonami na samochody, oraz innymi przywilejami, z których najważniejsze chyba były przydziały mieszkań z dodatkowym metrażem na pracownię, a w okresach skrajnych niedoborów wszystkiego, rozśmieszającym dziś chyba reglamentowaniem papieru do pisania na maszynie, kalki i przebitki, oraz kuponami na... dętki i opony do aut. Wszystko to świadczyło o uwadze, z jaką PZPR obserwowała środowisko literackie i jak próbowała kaptować sobie jego przychylność. W Gdańsku, na przykład, po każdorazowych wyborach w naszym oddziale ZLP, pierwszy sekretarz KW PZPR zapraszał do siebie na kawę, lampkę wina i przyjacielską rozmowę wszystkich członków nowego Zarządu i starał się wywrzeć na nich jak najlepsze wrażenie.
     W stanie wojennym ZLP został, podobnie jak inne związki i stowarzyszenia, rozwiązany, a później reaktywowany przy pomocy tych członków Związku, którzy jednocześnie należeli do PZPR. Spowodowało to głęboki rozłam w środowisku pisarskim, reaktywowany Związek nazwano ZLEPEM, a tych. którzy w nim pozostali odsądzano od czci i wiary. Należy wszakże przypomnieć, że - w przeciwieństwie do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które po rozwiązaniu i reaktywowaniu, przybrało nazwę Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL - do ZLP nie odważono się przykleić owego „PRL” i to zachowanie tradycyjnej nazwy pozwoliło wielu Koleżankom i Kolegom pozostać w Związku. Wiązano również wiele nadziei z nową Prezes Zarządu Głównego ZLP, Haliną Auderską, której książka Ptasi gościniec przerywała milczenie o terrorze brutalnych wywożeń ludności polskiej w głąb ZSRR na przysłowiowy, mroźny Sybir. Zdawało się, że otwierają się nowe możliwości pisania o tym, co stanowiło dotąd ścisłe tabu w PRL-u, a wydanie Miazgi Jerzego Andrzejewskiego, dotąd wstrzymywanej przez cenzurę, podtrzymywało te złudzenia. Można więc powiedzieć, podsumowując, że pozostając w ZLP, daliśmy się oszukać, czego skutki odczuwamy do dziś.
     Obecnie ZLP w swoim statucie deklaruje się jako zawodowa organizacja pisarzy i stwierdza, że jego członkowie w swojej twórczości i działalności nawiązują do humanitarnych tradycji myśli ogólnoludzkiej, które w kulturze polskiej zawsze były zespolone z troską o dobro kraju i narodu. Kontynuacja tych tradycji oraz wszechstronny rozwój współczesnej literatury polskiej, stanowią przedmiot starań i pracy wszystkich członków i władz Związku Literatów Polskich.
     Nie mając zastrzeżeń do tych sformułowań statutu, pełniłem od roku 1992, nieprzerwanie, do roku 2012, funkcję prezesa gdańskiego oddziału Związku Literatów Polskich, Ustępując z niej rezygnuję jednocześnie z aktywnego udziału w pracach ZLP, jeœli będą podejmowane w przyszłości.


webmajster